Dyrektor generalny Polaris nazywa potencjalną podwyżkę ceł „wręcz katastrofalną” dla biznesu

Aktualności finansowe

Scott Wine, dyrektor generalny Polaris Industries

Scott Mlyn | CNBC

Dyrektor generalny firmy produkcyjnej Polaris Industries nazywa zbliżającą się podwyżkę ceł katastrofą dla swojej firmy.

Podczas wtorkowej rozmowy telefonicznej z CNBC dyrektor generalny i prezes Polaris Scott Wine przedstawił główne implikacje planu Białego Domu podniesienia ceł na chińskie towary do 25% ze skutkiem w piątkowy wieczór, jeśli Stany Zjednoczone i Chiny nie będą w stanie zawrzeć umowy handlowej.

„Przy 25% jest to wręcz katastrofalne skutki dla firmy i pracowników” – Wine powiedział Morganowi Brennan z CNBC.

Polaris w dalszym ciągu zabiegał o zwolnienie od rządu USA z chińskich ceł, a Wine wyraził nadzieję, że tak się stanie.

Producent skuterów śnieżnych, quadów i motocykli widział już skutki wcześniejszych rund ceł nałożonych między dwiema największymi gospodarkami świata oraz z Europą.

Polaris uwzględni w tym roku dodatkowe koszty ceł w wysokości około 90 milionów dolarów, wynikające z obecnego 10% podatku nałożonego na część chińskiego importu, a także ceł odwetowych na motocykle importowane z USA do Europy w odpowiedzi na cła na stal i aluminium.

Wine powiedział, że jeśli w piątek zostaną wprowadzone nowe cła, oczekuje się, że osiągną one kwotę od 195 do 200 milionów dolarów.

Dyrektor generalny powiedział również, że zwiększone cła mogą spowodować utratę jednej trzeciej dochodu netto firmy. W spółce obowiązuje plan akcjonariatu pracowniczego, w którym w tym przypadku pracownicy posiadają 5% udziałów w spółce. Wino podkreśliło wpływ, jaki może mieć na akcje Polaris, a co za tym idzie, na pracowników.

„Kiedy uderzają nas cła, właśnie to mam na myśli, mówiąc o wpływie na pracowników” – powiedział. „Nie z naszej winy jedna trzecia naszego dochodu netto może zniknąć”.

W niedzielę wieczorem prezydent Trump napisał na Twitterze, że od piątku podniesie obecne 10% cła na chińskie towary o wartości 200 miliardów dolarów do 25%. Zagroził także „wkrótce” dodaniem kolejnego 25% cła na kolejne chińskie towary o wartości 325 miliardów dolarów.

Akcje Polarisa gwałtownie spadły w poniedziałek po tweecie Trumpa. W tym roku akcje spółki zwyżkowały o około 21%. W ciągu ostatnich 12 miesięcy akcje Polaris spadły o około 15%.

Wielu traderów otrząsnęło się z weekendowej groźby prezydenta jako taktyki negocjacyjnej. Jednak we wtorek akcje odnotowały największy spadek od początku stycznia, po tym jak przedstawiciel handlowy USA Robert Lighthizer powiedział reporterom, że w piątek Stany Zjednoczone podwyższą cła na chiński import.

Polaris konkuruje w dużej mierze z firmami kanadyjskimi i japońskimi. Dyrektor generalny powołał się na nieuczciwą przewagę, ponieważ jego globalni konkurenci nie produkują w USA

„Najbardziej ironiczne jest to, że zainwestowałem 150 milionów dolarów w budowę nowej fabryki w Huntsville – w tym samym czasie, gdy nasz konkurent zbudował ją w Meksyku” – powiedział. „Oni nie płacą ceł, a my tak.”

To nie tylko Chiny. Wine twierdzi, że cła odwetowe w Europie kosztują firmę prawie 20 milionów dolarów za transport indyjskich motocykli do Europy. Firma podniosła ceny na początku tego roku, aby uwzględnić wyższe cła.

Wine twierdzi, że Polaris przeniósł także z Chin produkcję w ramach łańcucha dostaw o wartości 10 milionów dolarów ze względu na koszty taryfowe. Nadal jednak opiera się na wysoce technicznych dostawcach w kraju i stwierdził, że w większości przypadków wdrożenie innej opcji zajmie ponad rok. Firma posiada zakład w Monterrey w Meksyku, na którym może się oprzeć w przypadku kolejnej podwyżki.

„Ostatecznie, jeśli problem nie zostanie rozwiązany, nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko przenieść produkcję do Meksyku” – powiedział Wine. „To zasadniczo zmusiłoby mnie do wypychania ofert pracy poza USA”

ZEGAREK: Napięcia handlowe powodują spadek akcji — oto, na co powinni zwrócić uwagę inwestorzy

Przegląd Signal2forex